W poszukiwaniu historycznego Mahometa

Wpadł w moje ręce ciekawy tekst z Polityki, traktujący o – jak wierzą niektórzy – ładunku wybuchowym  podłożonym pod radykalnym islamem, czyli muzułmańskiej wersji dobrze znanego na Didaskalosie  problemu Jezusa historycznego.

Oto i link: http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1533687,1,desakralizacja-swietych-tekstow-islamu.read

Nie będę się wygłupiał i udawał znawcy Arabii (może p. Maciej Kochanowicz to przeczyta i się wypowie?), natomiast do suchego linku dorzucę parę luźnych refleksji.

W takich sprawach jestem urodzonym pesymistą i nie wierzę, że tego typu badania cokolwiek zmienią na politycznej arenie świata. Nawet przed dekonstrukcją Koranu było wystarczająco dużo powodów, by nie wchodzić w świat fundamentalistów. Jesus Seminar i publiczne debaty nie unicestwiły pasa biblijnego w „ojczyźnie wolności”, USA (ba – ma się tenże pas całkiem dobrze), tym bardziej więc nic nie zmieni się w krajach drzemiących pod pierzyną cenzury ajatollahów.

Tak więc – wyniki badań nie zakorzenią się raczej w świadomości zbiorowej i nie zainicjują wielkiej transformacji. To co, może choć my możemy się czegoś z tej historii nauczyć? Nie bardzo wierzę, byśmy mogli podpatrzeć od świata arabskiego, jak asymilować tego typu badania. Raczej – to oni mogą podglądać nas (choć z tym też bywa ciężko, że wspomnę mocno krytykowane książki historyczno-teologiczne Benedykta XVI). Oczywiście, są bez wątpienia w islamie środowiska o pogłębionej refleksji, ale np. ze względu na poślizg czasowy i odmienność specyfiki ich rozwiązania niekoniecznie się nam przydadzą. Poza tym chrześcijaństwo w ogólności w porównaniu z islamem wydaje się być całkiem nowoczesną religią :).

Niemniej – mimo wielu różnic – historie tych “questów” są jakoś podobne. Zarzuty do Koranu są analogiczne, jak do Nowego Testamentu (choć oczywiście osadzone w innym kontekście): tekst spisany coraz bardziej oddala się w latach od życia Mahometa (po drodze jest sporo ustnej tradycji), wypływają różne wersje tekstu (“apokryfy”), Mahomet odwiedza miejsca, które jeszcze nie istniały, gdy żył (troszkę przypomina to problemy z historiami narodzenia Jezusa), itd.

PS: Jeszcze drugi link na koniec:

http://www.infidels.org/library/modern/denis_giron/multiple.html

, , ,

Komentarze (4)
  • Tu jest multum rozmaitych kwestii, ale – skoro zostałem poproszony – postaram się odpowiedzieć, choć moim zdaniem lepiej zrobiłby to jakiś arabista.

    1. Interpretacja Koranu. Interpretacja Koranu (tafsir) jest jedną z podstawowych form refleksji intelektualnej w islamie. Szczególnie istotnego znaczenia nabrała ona w epoce współczesnej, czyli circa ostatnich dwustu latach, kiedy muzułmanie usiłowali zmierzyć się z wyzwaniem gwałtownego rozwoju cywilizacyjnego Europy. Powstało nań szereg odpowiedzi, które można zaklasyfikować w dwa, niekiedy przenikające się, nurty w obrębie refleksji religijnej (ponadto były jeszcze inne pomysły, nieistotne w tym momencie – szukania odpowiedzi poza sferą religijną):

    a. Zreformujmy się. Na nowo odczytajmy nasze dziedzictwo (w szczególności Koran), w ten sposób przełamiemy impas cywilizacyjny, w jakim się znaleźliśmy. W obrębie tego nurtu można wymienić autorów znaczących modernistycznych komentarzy ddo Koranu np. Syed Ahmada Khana (1817-1898) w Indiach, czy Muhammada Abduha (1849-1905) w Egipcie, choć odpowiedzi udzielane przez każdego z nich były znacząco odmienne.

    b. Wróćmy do korzeni. To w tym, że od nich odeszliśmy tkwi przyczyna naszych problemów. Ten nurt – choć obecny i wcześniej – zyskał na znaczeniu i popularności w ostatnich latach, po części jako reakcja i kontrpropozycja wobec pierwszego, zaś jego oddziaływanie rośnie omalże z dnia nadzień. Najczęstsza – choć nie jedyna – jego postać nazywa się „salafizm”.

    Kluczowa jest kwestia, że ekstremizm religijny, sięganie do przemocy, tudzież wiele ugrupowań terrorystycznych, czyli to co nazywane bywa „fundamentalizmem”, w znacznej części wcale nie wywodzi się z drugiego nurtu, tylko z pierwszego. Reformizm w swoim bardzo szerokim spektrum – od bliskich mi prądów liberalnych po ruchy islamu politycznego – wydał z siebie także interpretacje niezwykle konfrontacyjne. Na przykład jedno z możliwych (ale nie jedyne!) odczytań pism egipskiego myśliciela Sayyida Qutba, autora wielotomowego, innowacyjnego (w sensie odchodzenia od wcześniej przyjętych siatek pojęciowych), komentarza do Koranu brzmiało: „Zachód to współczesna dżahilija [„ciemnota”]. Należy go zwalczać, jeśli próbuje wiązać się z krajami muzułmańskimi. A ci muzułmanie, którzy współpracują z cywilizacją zachodnią, z dżahiliją, z niewiernymi gorsi są od samych niewiernych. Więc ich należy zwalczać tym bardziej.” Takie są właśnie korzenie myśli Aymana al-Zawahiri’ego, ideologa i obecnego przywódca Al-Kaidy.

    Intelektualna refleksja, reinterpretacja, to potężne narzędzia, które mogą zaprowadzić nas do bardzo owocnych i twórczych wniosków. Nie mają jednak żadnych zabezpieczeń, które by sprawiały, iż nie zaprowadzą nas ku zbrodniom i przemocy.

    2. Szkoła „późnej redakcji Koranu”. W 1977 Patricia Crone i Michael Cook (kontynuując idee Johna Wansbrough, 1928-2002) zaprezentowali hipotezę późnej redakcji Koranu (późniejszej niż okres przyjmowany w tradycyjnej narracji muzułmańskiej a także przez orientalistów). Hipoteza ta – ciekawa z punktu widzenia badań orientalistycznych – spotkała się jednak z krytycznym przyjęciem w zachodniej refleksji naukowej i z czasem – szczególnie wobec nowo-dostępnych materiałów epigraficznych (tak i muzułmańskich, jak i – co ciekawsze – niemuzułmańskich) – została porzucona przez samych autorów (patrz wydane po polsku książki Cooka „Mahomet” i „Koran” oraz zwięzły tekst Crone „What do we actually know about Mohammed?” [„Co tak naprawdę wiemy o Mahomecie?’] http://www.opendemocracy.net/faith-europe_islam/mohammed_3866.jsp). Teza ta od czasu do czasu bywa jednak przywoływana, szczególnie w publikacjach polemicznych oraz niekiedy dziennikarskich (publikacje Christopha Luxenberga, zbieżne z wcześniejszymi poglądami Alphonse Mingane [1878-1937] o syriackim pochodzeniu Koranu spotkały się z jeszcze większą krytyką innych badaczy).

    Jeszcze jedna uwaga porządkująca: „Poszukiwanie historycznego Jezusa”, na ile ja je rozumiem, było przedsięwzięciem teologów i badaczy chrześcijańskich chcących pogłębić swoje rozumienie wiary. „Poszukiwanie historycznego Mahometa” jest zaś terminem wprowadzonym przez badaczy i działaczy polemicznych wobec islamu stawiających sobie za cel nie pogłębienie wiary, ale jej odrzucenia (jest to na przykład tytuł książki ibn Warraqa jednego z głównych krytyków islamu).

    3. Bliżej o artykule z „Polityki” nie będę się wypowiadał. Wydaj się on uprawnionym chyba w dziennikarstwie połączeniem rozmaitych luźno związanych wątków (a czasami i nie związanych, albo wzajemnie się wykluczających), niektórych bardziej znaczących i cennych, innych mniej, w dość „efekciarskiej” oprawie. Jeżeli ktoś miałby pytanie o jakiś konkretny fragment – chętnie odpowiem, o ile będę potrafił.

    Wspomnę tylko poglądy jednego myśliciela – bardziej „rewolucyjne” niż cokolwiek przywołanego w tym artykule (za wyjątkiem może poglądów Kalischa): Abdulkarim Sorousz, jeden z najważniejszych współczesnych filozofów muzułmańskich w Iranie, i zarazem jedez z głównych intelektualistów tamtejszego ruchu dysydenckiego, postawił tezę o tym, iż Koran nie jest dosłownym zapisem objawienia pochodzącego od Boga, a raczej, że jest on wyrazem „doświadczenia prorockiego zawierającego też pierwiastek ludzki”: http://www.nytimes.com/2008/12/07/magazine/07wwln-essay-t.html?_r=0
    http://www.drsoroush.com/English/Interviews/E-INT-The%20Word%20of%20Mohammad.html
    http://www.drsoroush.com/English/Interviews/E-INT-Islam,%20Revelation%20and%20Prophethood.html
    http://www.brill.com/expansion-prophetic-experience

    4. Czy możemy się czegoś od siebie nauczyć? Wydaje mi się, że to jest punkt najważniejszy. Trudno mi „wczuć się” w perspektywę chrześcijańską, natomiast z perspektywy muzułmańskiej można wskazać na trzy obszary:

    a. Głębsza recepcja współczesnej teologii chrześcijańskiej. O ile bardziej „świecka” filozofia, czy też myśli zachodnia, spotkały się z wieloraką recepcją w świecie muzułmańskim (w szczególności w kontekście interpretacji Koranu warto wskazać na absorpcję współczesnej hermeneutyki, począwszy od Fazlur Rahmana, 1919-88, przez feminizm muzułmański, po wspomnianego wyżej Sorusza), to wedle mojej wiedzy z nurtów stricte teologicznych jedynie w odniesieniu do personalizmu miało miejsce takie przyswojenie, przez Marokańczyka Aziza Lahbabiego (1922-93). Ostatnio szukałem śladów recepcji Rahner, Balthasar i Lubaca, trochę licząc, że patrząc na ich idee z perspektywy muzułmańskiej sam będę mógł się więcej od nich dowiedzieć, i – jak na razie – nic nie udało mi się odnaleźć. A przecież w drugą stronę – uczonych katolickich dokonujących głębokiej i ciekawej także dla muzułmanów analizy islamu trochę mieliśmy (starczy wspomnieć Hansa Kunga czy w Polsce ks. Nosowskiego z jego bardzo cenną pracą „Teologia Koranu”).

    b. Dalsza analiza – także być może z użyciem metod krytyki biblijnej – drugiego obok Koranu tekstu, czy raczej zbioru tekstów, o fundacyjnym znaczeniu dla islamu – czyli „hadisów” (przypowieści o słowach i uczynkach proroka Mahometa, saaws). Zbiory te mają pewne cechy przypominające teksty ewangeliczne – wielość wersji, późną redakcję, liczne apokryfy (choć są one znacznie obszerniejsze). Mają też nieco podobną historię nowoczesnej analizy, jak teksty Ewangelii w ramach „Poszukiwań historycznego Jezusa”. Najpierw postawioną tezę, że w zasadzie nic pewnego o historycznym Jezusie (as) nie da się powiedzieć (Rudolf Bultmann), aby w następnym zwrocie badań móc jednak dojść do pewnych faktograficznych ustaleń. Tak samo nowoczesna refleksja nad tekstem hadisów najpierw odrzuciła całe ich dziedzictwo (Ignác Goldziher, 1850-1921, czy Joseph Schacht, 1902-69, a w Polsce i dziś prof. Janusz Danecki), aby potem dzięki zastosowaniu rozmaitych nowatorskich metod, np. statystycznych, stwierdzić, że jednak sporo prawdy się w nich kryje. Co ciekawe ustalenia Goldzihera-Schachta zostały przyjęte przez niektórych myślicieli muzułmańskich, np. wzmiankowanego wyżej Fazlur Rahmana, i ogólnie wzmocniły nurt w myśli muzułmańskiej odwoływania się prawie wyłącznie do Koranu, a pomijania hadisów, zaś innych muzułmanów doprowadziły do zwątpienia w islam (również wzmiankowanego wyżej ibn Warraqa).

    c. Dialog religijny „sensu stricte”. W tym punkcie nie chodzi o przedsięwzięcie intelektualne, a czysto praktycznie, kiedy w tradycji spotkań w Asyżu, Kościół Katolicki otwiera się na przedstawicieli innych wyznań. Korzystając z okazji chciałem więc wspomnieć o „Dniu Islamu w Kościele Katolickim”, który już po raz trzynasty będzie organizowany za niecałe dwa tygodnie, 26 stycznia (spotkanie w Warszawie: http://www.mzr.pl/pl/news.php?id=3&idx=486).

  • @ Maciej Kochanowicz:

    To ja może, jak w filmie “Rejs”, w kwestii formalnej: czy nie zechciałby Pan powyższego komentarza zaadaptować na samodzielny tekst? :-)

    Jarosław Dudycz
    Jarosław Dudycz 2013.01.15 00:32
  • W zasadzie to był taki bardziej faktograficzny komentarz, a nie tekst, w którym bym zajmował jakieś stanowisko. Ale skoro wydał się ciekawy, to postaram się go w ciągu paru dni przerobić i opublikować w samodzielnej postaci, szczególnie, że czuję się winny wobec Didaskalosa, iż nie zamieściłem tu nawet tekstów, które wcześniej obiecałem niektórym czytelnikom.

    A że dwa razy będzie na portalu to samo? Przecież “najbardziej nam się podobają melodie, które już raz słyszeliśmy” ;-).

  • @ Maciej Kochanowicz:
    Bardzo dziękuję za tak obszerną odpowiedź na mój (zainteresowanego laika) wpis. Również popieram pomysł powstania nowej notki. Tam też, myślę, powinna się odbyć dyskusja nad Pana tekstem i w ogóle ew. dalsza dyskusja w temacie.

    nasciturus
    nasciturus 2013.01.15 11:51

Add Comment Register



Napisz komentarz