O dwóch sposobach poznania

Myślę nadal o Ewie, pierwszej kobiecie przedstawionej w Biblii. O zasadzie, którą podaje Bóg: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”. Po co jest ta zasada? Czy jest potrzebna? Komu jest potrzebna? Bogu? Człowiekowi? Może zasada jest po to, żeby pokazać człowiekowi, że stan łaski jest utracalny, że można „umrzeć”. Gdyby bowiem pierwotny stan szczęścia był wieczny, czy potrzebne by były jakieś zasady? Może zasada jest po to, by zaufać słowu, zaufać Bogu, by dać się poprowadzić, chociaż – z punktu widzenia rozumu ludzkiego – może się to wydawać absurdalne (śmierć na skutek poznania dobra i zła).

Zdolność człowieka do skierowania się ku Bogu, do przyjęcia tego, co od Niego pochodzi, wskazuje na istnienie „wewnętrznej zasady”, a nie tylko zewnętrznej, wyrażonej w postaci prawa. Zasady (zdolności), która znajduje się w sercu człowieka, jest w nie wpisana. Dzięki niej Boże „światło” jest dla nas oczywiste, przyjmujemy je spontanicznie i ufnie. To jest „błysk”, chwila, olśnienie, które się pojawia nagle, bez uprzednio przeprowadzonego rozumowania, które nie wynika z rozumowania, jest czymś nowym, najgłębszym.

Zastanawiam się, co oznaczają słowa: „…bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”. Czy chodzi tu o zastraszenie, by się człowiek bał? A może o pokazanie konsekwencji, wyjaśnienie sensowności tej zasady, pokazanie skutków jej nieprzestrzegania, które szanuje ludzką rozumną naturę, bo człowiek z natury chce wiedzieć „dlaczego” (jest filozofem)? A co oznacza „umrzeć”? Czy chodzi o śmierć fizyczną? Jako pośredni skutek pewnie tak. Ale bezpośrednio i wprost może chodzi bardziej o zamęt w poznaniu, o to, że – po złamaniu zasady – nie podąża się już za ufnym sercem według wlanego daru, lecz według natury, gdzie ono (serce) jest „słabsze” niż w stanie łaski, bardziej podległe rozumowi, co odwraca jakoś porządek wyboru.

Myślę o tym, co powiedział wąż: „Na pewno nie umrzecie! Ale Bóg wie, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło.”  Po co jest wąż? Może po to, by wprowadzić wątpliwość w poznaniu, wątpliwość w oczywistość serca, by „zamienić” tę oczywistość na pewność rozumu („na pewno nie umrzecie”), „zmienić” kierunek poznania, by skierować uwagę człowieka na siebie, zamiast na Boga. Może po to, by pokazać rozumowi atrakcyjność siebie samego. Może i po to, by pokazać, że oczywistość nie wystarcza albo przeciwnie – jest zbyt trudna, bo jest ślepa, ufna, prosta, naiwna, nieracjonalna, bez argumentów, bez obaw, lęków, bez podejrzeń, bez oglądania się wstecz ani spoglądania przed siebie. Oczywistość jest tu i teraz. Wątpliwość powoduje nieufność, więc Ewa sprawdza. Z punktu widzenia rozumu nic nie wskazuje na to, że zasada podana przez Boga jest słuszna. Człowiek tego nie widzi, jego rozum tego nie pojmuje, nie ogarnia, bo to większe od niego, Bóg większy. Przed zjedzeniem jabłka Ewa i Adam nie widzieli konsekwencji swojego czynu. Tylko Bóg je widział. Można Mu było zaufać albo nie. Nie zaufali.

Może wąż jest i po to, by człowiek mógł postępować ku Bogu, by nie stał w miejscu, by pierwotny stan szczęścia mógł być ostatecznym, by życie z Bogiem było trwałe, wieczne, pełne, by wola ludzka Boga wybrała, by do życia z Nim człowiek nie był zmuszony, lecz w tym wyborze był wolny i by Boga wybrał z miłości, ślepego zaufania. Może i po to, by człowiek posłużył się rozumem, by całym sobą Boga wybrał, swoim wysiłkiem, podążaniem za światłem, by Bożemu światłu podporządkował swój rozum.

Dlaczego wąż przyszedł bezpośrednio do Ewy, a pośrednio do Adama?  Może dlatego, by pokazać, że szatan, grzech, pokusa “przychodzi” do nas dwiema drogami: bezpośrednio – przez myśl wątpiącą w Boże światło, i pośrednio – przez człowieka podsuwającego tę myśl, zwątpienie, zamęt w poznaniu. Czy to ma jakiś związek z płcią? Czy w kontekście naturalnej kobiecej zdolności przyjmowania, wynikającej z jej stworzenia (podwójnej możności), wężowi łatwiej było podejść do kobiety?

, , , , , , ,

Komentarze (5)
  • Ten wąż mnie ciągle dręczy. Nadał cały ruch człowiekowi. Ruch – czyli to, co najbardziej kojarzy się z życiem. Wpuścił człowieka w wielowiekowy maraton bez którego pojęcie poznania, rozumu, kobiety byłyby mało istotne. Rola płci wydaje się być przecież wtórna do grzechu pierworodnego, a jedynie rzutowana przez autorów tej opowieści na sytuację, która do niego doprowadziła. Jeżeli jednak płeć miałaby mieć sens przed grzechem pierworodnym, to tylko jako stworzenie takiej sytuacji początkowej, w której ten mógłby się rozwinąć.

    Ramis
    Ramis 2013.03.17 17:46
  • Wąż był dla grzechu.
    Płeć człowieka przed grzechem i po … dla miłości.

  • Zastanawia mnie ta wewnetrzna zdolnosc czlowieka do skierowania sie ku Bogu biorac hipotetyczna sytuacje rodzi sie dziecko i rodzice ucza go chcac czy nie chcac przekazuja informacje o Bogu bez wzgledu na to czy sa wierzacy czy nie, chodzi mi o to ze nie da sie w dzisiejszym swiecie uniknac Boga wiec to moze nie jest wewnetrzna zdolnosc tylko ciekawosc sierowana sie w strone ,,czegos”co jest tak naprawde zagadka a nie Bozym swiatlem wpisanym w nasze serce

    Kiti 2013.07.31 22:09
  • Sądzę, że ciekawość czy zdolność skierowania “ku czemuś” jest w nas z racji natury. Ona jest czymś, co nam się niejako “należy”, co dostajemy z chwilą urodzenia, a może nawet poczęcia. Na mocy tej zdolności/ciekawości rodzice przekazują dzieciom informacje o czymś, co sami przeczuwają, o czymś, co większe od nich, co stanowi poznawczą zagadkę (zwłaszcza zmysłową), a co nazywamy Bogiem. Potem dzieci w sobie odkrywają tę zdolność.
    To zaś, co nazywamy Bożym światłem, a więc to coś, co jest intuicją, pojawiającą się nagle myślą, jest czymś innym niż ciekawość. Jest czymś, co przychodzi jakby z zewnątrz. Ciekawość jest raczej dążeniem do poznania, a Boże światło – jego treścią.
    Nie powiedziałabym tak, że “Boże światło jest wpisane w nasze serce”. Ono nie jest tam na stałe. Czasem jest, czasem nie. U jednego człowieka jest, u innego nie ma. Tymczasem ciekawość poznania może mieć każdy.

  • dlugo mnie nie bylo ale postanowilam sie z Pania nie zgodzic gdyz uwazam ze kazdy czlowiek posiada swiatlo Boze wpisane na stale tylko problem polega na tym czy te swiatlo Boze dopuscimy do glosu czy bedziemy je zagluszac np przez grzech odnoszac sie do Pani stwierdzenie iz ,, u jednego czlowieka jest , u innego nie ma,, nie godzi sie z moim swiatopogladem gdyz kazdy z nas ukierunkowany jest na dobro jestesmy z natury powolani do czynienia dobra co miedzy innymi wynika z Bozego pierwiastka w naszych sercach i gdyby Bog pozbawil nas Swojego swiatla na starcie pozbawil by nas to do czego nas stworzyl czyli do czynienia dobra np . modny dzisiaj temat rasizmu czy dziecia w wieku przedszkolnym przeszkadza kolega o odmienny kolorze skory lub wyznaniu nie bo to co powoduje rsizm to wszystko to co nie pochodzi od Bozego pierwiastka .Dziecko jako istota niewinna nieskalan grzechem jest otwarte na swiatlo Boze i jest w stanie przyjac to swiatlo w czystej postaci wsrod dzieci nie ma rasistow bo nikt sie nie rodzi rasista ale rasistow sie wychowuje zagluszajac Bozy Pierwiastek dobroci.Interesuje mnie rowniez ta zagadka zmyslowa czy my jestesmy posiadajac 5 zmyslow i tylko nimi sie poslugujac poznac Boga ?
    przepraszam za brak polskich znakow ale to wina komputera a nie mojego lenistwa pozdrawiam

    Elwira 2015.09.14 13:15

Add Comment Register



Napisz komentarz