[Notka usunięta przez użytkownika]

[Notka usunięta przez użytkownika]

Komentarze (10)
  • Nie można się smucić z postanowienia i nie ma co stawiać się wyżej nad tymi, którzy się nie smucą. ;)
    Smutek to uczucie po utracie dobra. Ciekawam, co byś wskazał jako to dobro?

    aneta.maria
    aneta.maria 2012.10.28 12:26
  • @ aneta.maria:

    Oczywiście, że nie można smucić się z postanowienia, a tym bardziej stawiać się wyżej nad tymi, którzy się nie smucą.

    Smutek to uczucie po utracie złudzeń. Owymi złudzeniami są nasze “dobre” wyobrażenia.

    sam 2012.10.28 13:05
  • Dzięki za tekst. Mam tak trochę. To znaczy – wiem, o co chodzi.

    Odwzajemniam wirtualne przytulenie. Aczkolwiek wolę, żebyś to Ty był ojcem, tym bardziej, że jestem prawie dwa razy młodszy. ;)

    marval
    marval 2012.10.28 13:07
  • @ sam:
    A, to ja mam inaczej. Po utracie złudzeń się cieszyłam, przeżywałam jedynie żałobę po latach życia oddanych złudzeniom.
    Te lata życia były dobrem utraconym.

    aneta.maria
    aneta.maria 2012.10.28 13:10
  • @ marval:
    (chuckle) W relacjach duchowych wiek biologiczny nie ma znaczenia. Czasem jest na odwrót :P

    aneta.maria
    aneta.maria 2012.10.28 13:11
  • Ano jasne, tak tylko sobie zażartowałem. :P
    Pozdrawiam i życzę wszystkim wyśmienitych rosołków niedzielnych w gronie rodzinnym, czy jakoś tam.

    marval
    marval 2012.10.28 13:31
  • @ aneta.maria:
    W miejscu po złudzeniach pojawiają się kolejne i zostaje się samemu wśród nich. Wtedy już nie wylicza się swoich poszczególnych grzeszków gdyż samemu jest się grzechem.

    @ marval:
    wiek to tylko kwestia perspektywy, z większego dystansu obaj jesteśmy bobasami

    sam 2012.10.28 13:32
  • @ marval:
    Błeee, jakie rosołki i jakie grona rodzinne ;) ? Porządni ludzie w niedzielę jadają pizzę na kartonie.

    aneta.maria
    aneta.maria 2012.10.28 14:13
  • sam napisał(a):

    W miejscu po złudzeniach pojawiają się kolejne i zostaje się samemu wśród nich. Wtedy już nie wylicza się swoich poszczególnych grzeszków gdyż samemu jest się grzechem.

    Ja wiem…? Zakładając, że tu sobie tylko pokazujemy siebie i nie jest to “dyskusja” (bo jak dyskutować dwiema osobami i dwoma życiami?), mogę powiedzieć, że żyję wciąż wśród grzechów, złudzeń i wyobrażeń, ale nie sama. Nie jestem sama, choć przeszłam pustynię i wolałabym tego doświadczenia już nie powtórzyć w życiu (co oczywiście nie ma znaczenia, że bym nie wolała). Miłość, która to robi człowiekowi, nie odchodzi. Ja się jej nawet dziwię, że ona jest mimo chwastów.

    aneta.maria
    aneta.maria 2012.10.28 14:18
  • aneta.maria napisał(a):

    Ja się jej nawet dziwię, że ona jest mimo chwastów.

    Ja też jej się dziwię. Z drugiej strony to ogromnie pocieszające i mobilizujące, że nawet w najbardziej zapluszczonych miejscach można ją spotkać. A z trzeciej: mnie to wcale z chwaściarni nie wyrywa. Raczej skłania to przesadzania grządek: skoro miłość wyrosła tu, to niech pokrzywka się przesunie. Pokrzywka i miłość i tak wróci i się rozsieje, więc trzeba im wyznaczać miejsce. Ale to nie jest chrześcijańskie:/

    Ramis
    Ramis 2012.10.28 14:40

Add Comment Register



Napisz komentarz